poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 3

Chcę tylko powiedzieć. Ze nie wszystko jest zgodnie z prawdą. Dzieci Michaela urodziły się szybciej. Prince ma 4 a Paris 3 podczas gdy Michael ma 37. Dlaczego to tłumaczę? Dowiecie sie tego później.

Nie wierzyłam w to, co widzę. Takie rzeczy się nie wydarzają. To tylko przewidzenie. Patrzyłam przed siebie, czując jak serce bije mi w piersi. Z ciemności wyłoniła sie przezroczysta postać. Na holu było totalnie pusto, więc nikt nie przybiegnie mi z ratunkiem. Przyglądałam się sie, z przestrachem tej postaci.

- Kim jesteś? -Wydukałam. Nawet nie mrugnął. Patrzył na mnie wzrokiem przepełnionym smutkiem i gniewem. Dopiero po chwili dotarło do mnie, kto to jest. Te oczy wcale nie kojarzyły się, z tak chłodnym spojrzeniem.
- Chwila... To sen prawda?- Nie odpowiedział.- Ty... To nie możliwe.
Podniósł jedna brew do góry, a jego wzrok mówił " Czyżby"?
- Ty nie żyjesz! Umarłeś w 2009 roku, a jest 2015. Hello- mówiłam raczej do siebie, żeby się uspokoić. Zjawa się tym zbytnio nie przejęła- Chcesz mnie zabić?
Nic nie zrobił. Do oczu napłynęły mi łzy.
- No powiedź coś! Proszę- otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć, jednak po chwili się rozmyślił.- Jesteś zły, że nie jestem twoją fanką?- Pokręcił głową.- Za to, ze cie oceniam.
Popatrzył na mnie. " A oceniasz?"
- Idź już! No już! Zostaw mnie. Nawiedzaj sobie kogoś innego, uważającego cię za adonisa- uśmiechnął się.- To wcale nie jest śmieszne. Spadaj!- Odwróciłam się na pięcie i poszłam kawałek, lecz zatrzymałam sie i odwróciłam i popatrzyłam na niego. Nadal tam stał i najwyraźniej nigdzie sie nie spieszył.
Pogawędka z martwym Jacksonem. Nie, no ja to mam farta.
- Lili- odwróciłam się wtedy zobaczyłam Paris i Jess.- Co ty tu robisz?
Popatrzyłam na Michaela.
- Rozmawiam.
- Z kim? Nikogo tu nie ma..
- Nikogo..
- Dobrze się czujesz- popatrzyłam w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał Michael. Nie było go tam. Znikł. Tak po prostu. Wyparował. Zaczęłam się obawiać, ze to dopiero początek.
- tak, musze jechać do babci- wykrztusiłam.
***
- Widziałam ducha Jacksona! To nie jest normalne- odparłam siedząc u babci i zajadając się ciasteczkami.
- Mówiłam, ci, ze jak tak będziesz na niego gadać w końcu cie nawiedzi.
- I co jeszcze może mnie zabije..
- Nie zdziw sie jak pewnego dnia obudzisz sie w innym wymiarze- uśmiechnęła się wyciągając z pieca, kolejną tacę z ciasteczkami.
- Niby, dlaczego?
- Może duch będzie chciał ci pokazać, jaki jest naprawdę?
- Niech nawet nie próbuje. Babciu mogę spać dziś u ciebie?
- Oczywiście, ale jak duch będzie chciał cie nawiedzić to wykorzysta każdą okazję- uśmiechnęła się, a mnie przeszedł zimny dreszcz.
" Kocham Jacksona. Kocham Jacksona"- powtarzałam w głowie.
" Proszę kochany Jacksonie., Nienawiedzaj mnie".

Reszta dnia minęła normalnie. Pomagałam babci w ogródku, a potem poszłam z nią na zakupy. Zrobiłyśmy kolację, przez chwile przestałam myśleć o tym, co się wydarzyło. Zastanawiał mnie jedynie fakt, dlaczego ja go widziałam, a reszta nie.
Było grubo po dwudziestej trzeciej, kiedy postanowiłam udać się do siebie do pokoju. Babcia już dawno spała. Wyłączyłam telewizor, i weszłam po drewnianych schodach na górę. Pchnęłam drzwi, i weszłam do pokoju, po czym zamknęłam je za sobą.
- Piękna noc- szepnął jakiś głos,
- Tak piękna- odpowiedziałam siadając na łóżku. Dopiero po chwili to do mnie dotarło. Po moich plecach przeszedł dreszcz. Zamknęłam oczy, żeby się nie popłakać.
Kurwa!
Odwróciłam bardzo powoli głowę. Siedział na parapecie wpatrzony w niebo.
- Ty.. Co ty tu robisz..
- Myślisz, że wystarczy powiedzieć kilka razy Kocham cię Jackson i dam ci spokój. Wtedy jeszcze bardziej mnie ciągnie do tej osoby- odparł uśmiechając się diabelsko.
- Chcesz mnie zabić?
- Nie.
- Postraszyć?
- To byłoby doprawdy zabawne, ale też nie- zaśmiał się i spojrzał wreście na mnie.
- Czemu nie nawiedzasz Jess ona jest twoją fanką.
- Pamiętasz, co napisałaś Jessice na czacie, kiedy zapytała, co musiałoby sie stać byś zmieniła o mnie zdanie?- Podszedł do mnie.
- Musiałabym cie pozna...- Nie dokończyłam.- Czyli będziesz mi sie nawiedzał, jako duch, bym mogła cię poznać.
- Nie.
- To, co zrobisz?
- Chcesz wiedzieć jak było naprawdę ze mną? Jaki byłem?
- Tak- to nie powinno paść z moich ust.
- Spakuj swoją torbę. Kilka ubrań.. I coś jeszcze.
- Po jaką cholerę.
- Zobaczysz- uśmiechnął się szeroko.
Spakowałam wszystko, co potrzebne do torby. Po czym niepewnie do niego podeszłam...
- Daj rękę- poprosił cicho.
- jesteś duchem skąd mogę wiedzieć, ze..
- zaufaj..
- Jesteś przezroczysty.
- Daj rękę-powtórzył.

Podszedł do mnie i stanął obok.

- Ufam ci...



Przepraszam za błędy.

7 komentarzy:

  1. Okej zmieniam zdanie. Lili zaufała duchowi. No nieźle. Najpierw się go boi, i stara sie go pozbyć, a potem mu ufa. Chociaż to Michael.. Nie wiem co o tym myśleć. Ja na jej miejscu.. no własnie co ja bym zrobił?.. Okej jak dojdę do tego co bym zrobił to napiszę. Co do Babci Lili. Miła staruszka. Przypadła mi go gustu. Mówi, jak wariatka.. ( nie obraź się), ale jest miła no. I to jej uważaj, bo możesz obudzić się w innym wymiarze. Czyżby rzuciła klątwę na swoją wnuczkę i dzięki niej ta będzie mogła poznac Michaela? To sie okaże.
    No właśnie kiedy nowa notka? Bo takie krótkie one są i chce więcej.
    Czekam na nexta.
    Pozdrawiam. Mike

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka. Bardzo, ale to bardzo Ci dziękuje za zaproszenie. Normalnie nie wiem co powiedzieć, jest mi strasznie dziwnie? Tak dziwnie.. To dobre określenie tego co teraz czuje. Kolejne opowiadanie nie z tej bajki, które ciągnie mnie jak mucha do lepa. Od razu ląduje na mojej liście czytanych blogów. Kurcze ciekawie się co ten Michaś wykombinuje no nic czekam na nexta. Życzę duużo weny i Pozdrawiam ~MeryMJ

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow :D
    To jest niezłe! Naprawdę interesujące i chce więcej :)
    Genialnie to opisałaś, poczułam się jakbym tam była :) I kiedy to sobie wyobraziłam, to przeszły mnie ciarki po plecach...co bym zrobiła gdybym zobaczyła ducha Michaela Jacksona? Zawał na miejscu :")) Pod pierwszym rozdziałem poprosiłam byś informowała mnie o nowych notkach na moim blogu, ale ponieważ bardzo mi zależy poproszę jeszcze raz :) Genialna fabuła c:
    Życzę dużo weny :)
    Pozdrawiam.
    The Smille

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Takiej fabuły się nie spodziewałam! Ją też chcę! Michael, chodź tu, chcę Cię poznać! A tamtą wredną małpę Paris już dawno zakopalabym żywcem. Jesteś świetna. Dzięki za zaproszenie! Informuj mnie o kolejnych częściach.
    Życzę weny.
    Alex ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie nowa.Whatever Happens http://whatever-happens-dont-let-go-of-my.blogspot.com/ Zapraszam, jutro ciąg dalszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) Mike jako duch? Coś nowego! XD Strasznie wnerwiała mnie główna bohaterka na początku, ale teraz? Muszę poczekać kilka notek, aby całkowicie ją polubić. :) Mam nadzieję, że Michael pomoże zmienić jej zdanie na swój temat...
    wpadnij też do mnie-
    www.whoisit1.blogspot.com - w zakładce SPAM informuj mnie o nowych częściach.

    OdpowiedzUsuń
  7. wow, super. *.* Michael jako duch? Mhmmm.... Ciekawe..
    Kiedy next?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń